Dywinacja: Tarot

tarot-4819137_1280

Na początku pozwolę sobie uprzedzić, że jeśli nie masz go jeszcze na swoim koncie, koniecznie przeczytaj poprzedni tekst o dywinacji, albowiem stanowi on wprowadzenie, dzięki któremu niniejszy esej jest możliwie jak najkrótszy. Cel taki przyświeca mu natomiast z powodu niezliczonych pytań i próśb o opisanie praktyki Tarota. Zdawałoby się, że ta obecnie najpowszechniejsza forma dywinacji jest już tak spopularyzowana – a w dodatku niesamowicie prosta – że tego typu tłumaczenia nie są konieczne, ale widać tak nie jest. W następnych dwóch tysiącach słów postaram się więc nauczyć cię posługiwania się nim, tak aby natychmiast po przeczytaniu możliwe było dla ciebie chwycenie za talię i rozpoczęcie praktyki.

Wprowadzenie historyczne

Jak wspomniałem powyżej, Tarot to obecnie najpowszechniejsza forma dywinacji. W rzeczy samej, jest to zarazem powód ogromnego trudu w prześledzeniu jego przeszłości, tak też nikt właściwie nie wie, skąd się on wziął. Mnóstwo hipotez zostało na ten temat postawionych, mniej lub bardziej mitycznych. Coby nie rozwodzić się za bardzo nad jego historią, stwierdzę jedynie co jest pewne: Najwcześniejsze odniesienia do kart o symbolach małych arkan (różdżki, miecze, puchary i denary) znajdziemy w czternastowiecznych Włoszech, Hiszpanii i Francji, dokąd przywędrowały one prawdopodobnie z Egiptu, gdzie trop ich dalszej przeszłości ginie. Sama nazwa “Tarot”, pochodzi od włoskiego słowa “tarocho”, jakim określano ogół tego typu kart (wliczając klasyczne), a które, jak podaje Andrea Vitali w Dell’Etimo Tarocco, w XV wieku znaczyło po prostu “głupi”. Stąd widocznie w wielu grach karcianych jest obecny Joker, czyli tarotowy Głupiec.

W tym samym stuleciu powstał też najpewniej Tarot Marsylski, którego symbolika arkan wielkich wskazuje już niewątpliwie na okultystyczne przeznaczenie. Tak też pomyślał w XVIII wieku francuski okultysta Jean-Baptiste Alliette (znany jako Etteilla), w którego dziełach znajdujemy pierwsze zapisy dywinacyjnych znaczeń kart i interpretacje ich mistycznej symboliki. Wierzył on, iż jest to istotnie Księga Thota, w jakiej zawarte są misteria starożytnego Egiptu, i jako pierwszy przypisał do nich korespondencje kabalistyczne i astrologiczne. Kilkadziesiąt lat później, Eliphas Levi idąc śladem swojego rodaka zaimplementował Tarot w swoim magicznym systemie i od tamtej pory pozostał on już integralną częścią praktyki magicznej.

Wybór talii

Obecnie istnieją tysiące różnych talii, zatem pierwszą istotną kwestią do omówienia jest wybór, z jaką (bądź jakimi) chcemy pracować, a nie jest to łatwe zadanie, gdyż jak pokazują badania behawioralne, zbyt wielka ilość opcji powoduje paraliż decyzyjny. Powtórzę teraz jedno zdanie z poprzedniego tekstu: W dywinacji, intuicja to wszystko, cała reszta to tylko pomoce w przetłumaczeniu ekstremalnie abstrakcyjnego przeczucia na konkretny świadomy proces myślowy. To klucz do wszelkiej dywinacji i tyczy się tak samo wyboru talii. Najlepszą będzie więc taka, która naturalnie będzie cię przyciągać. Jej ilustracje zwyczajnie ci się podobają, a zawarte na ich symbole przemawiają do ciebie bezpośrednio, chociaż nigdy wcześniej oczy twoje ich nie widziały. Z drugiej jednak strony, da się wyróżnić talie, które są szczególnie dobre przez wzgląd na ich unikalne jakości i możesz też pokusić się o jedną z nich. W magicznym kontekście są to następujące:

  • Rider-Waite-Smith, pierwsza talia bazująca na systemie stworzonym przez Hermetyczny Zakon Złotego Brzasku, aczkolwiek z modyfikacjami w symbolice, z powodu przysięgi zachowania tajemnicy. To obecnie najbardziej powszechna i przez to najtańsza, a zarazem jedna z najprostszych symbolicznie edycja. Jest szczególnie polecana dla początkujących przez wzgląd na żywe, sceniczne ilustracje Arkan Mniejszych.
  • Magiczny Tarot Złotego Brzasku (w Polsce wydany przez Illuminatio), to oficjalna talia owego Zakonu. Interesującym elementem jest szczególnie hermetyczna symbolika i specjalna kolorystyka kart, stosowana do mandalicznej kontemplacji. Arkana Mniejsze mają tytuły pomagające w interpretacji.
  • Tarot Thota – posiadający tę samą podstawę jak dwa powyższe, natomiast z dodatkiem symboliki Thelemy, a także graficznie dużo bardziej złożony, pod którym to względem jest to talia jak żadna inna. Arkana Mniejsze jw.
  • Tarot of Ceremonial Magick – prawdopodobnie niedostępny na polskim rynku. Grafika bardzo luźna (wręcz komiczna) i pewnie na pierwszy rzut oka odrzucająca. Co natomiast jest w niej wyjątkowe, to iż zanotowane są na niej najistotniejsze duchowe siły korespondujące z poszczególnymi kartami, którymi ową talię twórca osobiście magicznie konsekrował w wielodniowym rytuale – każdą jedną z 78 kart z osobna.

Struktura Tarota

Gdy już dokonasz wyboru, kolejnym koniecznym krokiem jest poznanie struktury Tarota, albowiem to właśnie jej złożoność wyróżnia go na tle innych systemów dywinacji. Opisanie jej szczegółowo w tym miejscu oczywiście nie jest ani możliwe, ani konieczne. Przede wszystkim, intuicja to klucz, więc nie jest ci potrzebna duża ilość teorii. Poza tym, powstało mnóstwo opracowań na ten temat. O każdej z wyżej wymienionych talii ich twórcy napisali również książki (czasem nawet sprzedawane w zestawie), które jak najbardziej polecam. W tym miejscu streszczę jednak pewne korespondencje, bowiem odnoszą się one do systemów zwykle dobrze znanych przez adeptów magii, mianowicie Kabały i Astrologii. Będą one pomocą w interpretacji.

Talia Tarota składa się z 78 kart: 22 Arkan Większych i 56 Arkan Mniejszych. Większe Arkana odnoszą się do większych wydarzeń, najczęściej o podłożu duchowym. Powiązane są one z 22 ścieżkami łączącymi sefiry Drzewa Życia, dlatego też gdy okultyści mówią o “Księdze Thota”, mają na myśli głównie właśnie Większe Arkana. Generalnie karty te ponumerowane są od 0 do 21, jednak zależnie od różnych źródeł, numeracja może się bardzo różnić, więc postanowiłem pominąć ją w tabeli poniżej. Przyporządkowania są z kolei zapożyczone od Zakonu Złotego Brzasku, który to oparł je na Sefer Jecira, bowiem doskonale zgrywają się w ten sposób z symboliką kart.

Mniejsze Arkana, podobnie jak karty klasyczne, dzielą się na cztery dwory: Różdżki (zwane też Pałkami lub Buławami), Miecze, Puchary (Kielichy) oraz Pentakle (Denary, Monety), które wiążą się z czterema elementami i czterema kabalistycznymi światami. Każdy dwór zawiera 14 kart stanowiących hierarchię w następującej kolejności: Asa, Króla (czasem zwanego Rycerzem), Królową, Księcia (Rycerza), Księżniczkę (Giermka lub Pazia) oraz karty od 2 do 10. Karty te powiązane są z poszczególnymi sefirami Drzewa Życia, a także określonymi częściami Zodiaku. Asy reprezentują element danego dworu. Karty od 2 do 10 stanowią dekanaty Znaków należących do danego elementu, każdy rządzony inną planetą. Dekanaty tutaj podane bazują na astrologii tradycyjnej. Przyporządkowania chaldejskie czytelnik znajdzie w moim e-booku o Magii Enochiańskiej.

Interpretacja

Chociaż struktura Tarota jest obecnie standaryzowana, to i oczywiście istnieją pewne konwencjonalne znaczenia kart, niemniej nie są one absolutne; każdy kto podchodzi do tego inaczej, zapomina w swojej dewocji, że to tylko narzędzie. Zauważ, iż każda talia jest graficznie inna. Poza tym, tarotowa symbolika ma tysiące lat i na ich przestrzeni symbole te reprezentowały różne idee. Same korespondencje, choć bardziej stałe, to jak napomknąłem powyżej, również mogą się różnić, zależnie od systemu jaki się do nich dobierze. Systemy te zresztą, będąc niedoskonałymi mapami rzeczywistości, także bazują na wymyślonych założeniach. Niemniej, te dwie rzeczy, tj. symbole i korespondencje, wraz z kontekstem i intuicją, stanowią podstawy sztuki interpretacji.

O intuicji już powiedziałem – to ona ostatecznie jest najważniejsza. Jeśli chodzi o symbole, to jest ich zbyt wiele, by je móc tutaj opisać. Jako student okultyzmu z pewnością sporo z nich już znasz, a resztę napotkasz na swojej drodze prędzej czy później. W każdym razie, nie bój się podejść do nich bez uprzedzeń i pozwól intuicji podsunąć ci własne skojarzenia. Przeanalizuj ilustrację wzrokiem i zwróć uwagę na szczegóły tam zawarte. Czy są tam jacyś ludzie? Co robią? W jakiej relacji zdają się być ze sobą? Co mają na sobie? Jakie emocje zdradza ich mowa ciała? Co znajduje się w tle? Jaki ogólny przekaz wydają się te wszystkie elementy sugerować? Oczywiście, sporo będzie tutaj zależeć od twojej talii. Arkana Większe są często przeładowane magicznymi symbolami, przez co ich abstrakcyjne znaczenie może być dość trudne w odkodowaniu z samego obrazka. Podobnie Arkana Mniejsze nie zawsze posiadają ilustracje. Czasem są bardzo minimalistyczne wizualnie i posiadają podpisane znaczenia, ale z tym też bywa różnie.

W razie niepewności interpretację można oprzeć na korespondencjach. To naturalnie nieco bardziej zaawansowane, bo wymaga całej tej wiedzy teoretycznej, aczkolwiek gdy się ją posiada, daje to wiele ciekawych możliwości. Litery przypisane do Arkan Wielkich mogą np. układać się w jakieś słowo, które następnie można również przeliczać gematrycznie i dokopywać się głębszych znaczeń. Cztery dwory poprzez przypisane im światy pomagają też określić płaszczyznę jakiej tyczą się dane wydarzenia, np. czy są one natury materialnej, emocjonalnej, mentalnej, czy raczej duchowej. Podobnie też wszystkie inne siły wskazują ogólną charakterystykę karty i mogą nawet sugerować od razu gotowe rozwiązania, gdy spojrzy się na problem przez pryzmat równowagi czterech elementów lub dwóch filarów Drzewa Życia. Korespondencje zodiakalne pomagają także w określeniu takich rzeczy jak czas (każdy dekanat odpowiada określonej części roku) i przestrzeń (każdy kwadrant wskazuje geograficzny kierunek)! (Trzeba jednak pamiętać, że dywinacja nie ma przewidywać pewnej przyszłości, więc czas i przestrzeń są dość względne).

Oczywiście, jeśli nie masz jeszcze takiej wiedzy teoretycznej, by się w tym wszystkim połapać, to możesz to nadrobić, nadając kartom odpowiedni kontekst, zadając odpowiednie pytania. Zamiast “Kiedy wydarzy się x?” możesz zapytać “Czy x wydarzy się w ciągu nadchodzącego miesiąca?”. Z jeszcze innej strony, Tarot nie zawsze potrafi bezpośrednio odpowiadać na pytania binarne (acz nie znaczy to, że wcale), co wskazuje na kiepskie pytanie. Często lepiej jest więc zapytać naokoło “Co przyniesie kolejny miesiąc?”. Zmieniając formę zapytania bezpośrednio wpływasz nie tylko na jakość i trafność, ale również szczegółowość odpowiedzi. Radzę zatem pamiętać, aby nie tworzyć zbyt sztywnych ram, bowiem ograniczają one natchnienie.

Rozkłady

Dywinacja z Tarota jest prosta: Zadajesz pytanie (na głos lub w głowie) i ze skupieniem na nim tasujesz bądź mieszasz karty tak długo, aż najdzie cię uczucie mówiące, by przestać, po czym ciągniesz pierwszą z góry kartę i interpretujesz jej znaczenie w kontekście swojego pytania. Pojedyncza karta rzadko kiedy jednak jest wystarczająca do uzyskania zadowalająco precyzyjnej odpowiedzi. Stąd wzięła się idea rozkładów, tj. pozycji ułożenia kilku kart względem siebie, nadając im dodatkowy kontekst. Tego typu rozkładów można w sieci znaleźć wiele, aczkolwiek polegając na takich gotowcach podejdziesz do tego źle.

Pamiętam dobrze gdy zacząłem pracę z Tarotem. Stało się to dopiero za sprawą Magiji Współczesnej Kraiga, która jako pierwsza przekonała mnie o wartości dywinacji w praktyce magicznej. Jednak jak wielu nowicjuszy, początkowo polegałem w pełni na podanym tam jedynym rozkładzie, co bardzo spowolniło moją naukę. Moja krytyka nie tyczy się co prawda samego rozkładu – zwanego Podzielonym Heksagramem – lecz raczej jego umiejscowieniu w owym kursie. Zdaję sobie sprawę, że autor musiał ograniczyć ilość zajętego miejsca i dlatego wybrał zaawansowany rozkład, który zabezpieczałby działania we wszystkich lekcjach. Niemniej, jego siedem różnych pozycji to zbyt wiele dla początkującego. Tak też sam sporo czasu straciłem na zapamiętanie ich znaczeń i z pewnością nie raz popełniłem jakiś błąd w wyniku ich pomyłki. Był to, innymi słowy, zbędny wysiłek.

Nie chcę przez to powiedzieć, iż nie należy korzystać z rozkładów innych osób – sam zresztą zaraz podam kilka przykładów, do których wykorzystania jak najbardziej zapraszam – natomiast sugeruję, że zamiast niepotrzebnie wkuwać formułę na pamięć, lepiej jest zrozumieć ogólną zasadę rozwiązywania równań. Rozkłady są kompletnie arbitralne, możesz więc tworzyć własne na bieżąco, nawet unikalne do każdego jednego pytania. Gdy zadajesz pytanie, zdecyduj po prostu w jakim formacie oczekujesz odpowiedzi. W tym momencie możesz podjąć decyzję o wykorzystaniu gotowego rozkładu, bądź wymyślić i rozplanować jakiś nowy. Po prostu ustal, jak karty mają być rozłożone i nadaj poszczególnym pozycjom należny kontekst. Jeśli masz problem ze znalezieniem odpowiedniego rozłożenia, upewnij się, że nie wynika on z samego pytania, które może być niekonkretne czy w inny sposób nieodpowiednio sformułowane.

Jeden z najprostszych i bardzo powszechny rozkład to Linia Czasu: Trzy karty ułożone w rzędzie, jedna obok drugiej. Pierwsza z lewej symbolizuje przeszłość, środkowa jest interpretowana jako teraźniejszość, a ostatnia — przyszłość. W pytaniu o jakąś osobę, pokazuje zatem kim była ona kiedyś, kim jest teraz, i kim się stanie. Gdy tyczy się jakiejś sytuacji, może pokazywać jej przyczyny, jej stan obecny i jej skutki. Może się wydać dziwnym, po cóż nam informacje o przeszłości, którą przecież znamy, ale po pierwsze, nie zawsze wiemy o wszystkim, a po drugie, to dobry sposób na weryfikację związku rozkładu z rzeczywistością.

Czasem chcielibyśmy jednak dowiedzieć czegoś więcej, poznać nie tylko same wydarzenia, ale i stojące za nimi powody i intencje. W tym celu możemy dodać po jednej karcie nad i pod środkową, w ten sposób otrzymując Krzyż. Karta u góry to korona, odnosząca się do ogólnego znaczenia całej sytuacji, zaś karta u dołu to podstawa, określająca pierwotną przyczynę, na której się ona opiera. Przykładowo, gdy pytamy o postępowanie jakiejś osoby, trzy karty z Linii Czasu pokażą nam przebieg jej działań, korona powie nam o jej celu, a podstawa o tym, co ją do danego zachowania skłoniło. W ten sposób można uzyskać odpowiedzi na niemal każde pytanie.

Rozkłady Linii Czasu i Krzyża to dobre modele wyjściowe do tworzenia innych ustawień. Możemy się wgłębić bardziej w dowolny ich aspekt. Jeśli chcemy wiedzieć więcej o skutkach jakiegoś konkretnego działania, możemy mieć jedną kartę dla przyczyny (reprezentującą dane działanie), dwie w kolumnie środkowej dla skutków bezpośrednich i trzy w ostatniej dla dalszych. Nazywam to Rozwidleniem Dróg. Wystarczy odwrócić tę sekwencję, aby uzyskać ułożenie, jakie można wykorzystać do wykazania zbioru łańcucha przyczynowo-skutkowego jakiejś konkretnej sytuacji. Podobnież możemy też budować w pionie Piramidę, tj. układając rzędy kart jeden na drugim, gdzie dolna warstwa (trzy karty) to fundamentalne przyczyny, środkowa (dwie) to konkretne wydarzenia, a szczyt (jedna) to ogólny cel – tak jak w Krzyżu. Pamiętaj jednak, że to tylko przykłady.

Przy rozkładaniu kart, możesz to robić rewersem w górę i interpretować je pojedynczo, po kolei odwracając, lub po prostu wyłożyć je od razu na widoku. Osobiście nie widzę w tym żadnej różnicy. Postępuj wedle uznania.

Podsumowanie praktyki

  1. Pomyśl nad pytaniem i zdecyduj o rozkładzie.
  2. Potasuj karty, skupiając się na pytaniu, aż poczujesz chęć by przestać.
  3. Rozłóż karty.
  4. Zinterpretuj karty na bazie:
    • symboli,
    • korespondencji,
    • kontekstu,
    • i przede wszystkim – intuicji.

W tym miejscu kończą się instrukcje. Poniższa sekcja to dodatek i nie jest konieczny do praktyki, więc możesz go równie dobrze pominąć.

New Age’owe miskoncepcje

Pomyślałem, że warto wspomnieć o paru dziwnych pomysłach, które obecnie się przypisuje do Tarota, szczególnie w Polsce, coby ostrzec czytelnika, który mógł na nie natrafić. Pierwsze co mi przychodzi do głowy, to niejaki “strażnik talii”, który to ma symbolizować źródło przekazu. Nie wiem skąd to się wzięło, ani czemu ma to służyć – to kompletnie zbędny dodatek. Jedyne źródło tarotowych przekazów to intuicja.

A skoro o źródle mowa, istnieje też mnóstwo spekulacji na ten temat. Niektórzy wierzą, że za wyniki dywinacji odpowiadają duchy (jakie – nikt nigdy nie sprecyzował) i w ten sposób tłumaczą sobie zmęczenie po serii rozkładów, jako ofiarę energetyczną dla owych bytów. Samo osłabienie to akurat rzeczywiste zjawisko, natomiast ma to jak największy sens, skoro intuicja to praca mózgu na najwyższych obrotach. Nie ma to zatem nic wspólnego z żadnymi duchami czy energiami; gdzie te drugie to następne medium, jakie ludzie lubią kartom przypisywać. Same talie to z kolei zwykłe kawałki papieru pozbawione jakiejkolwiek mocy, o ile nie zostały konsekrowane przez ich twórcę bądź samego maga. Można by się kłócić, że przecież symbole na kartach mają moc, ale nawet jeśli to prawda, gdyby od niej zależał przekaz, dywinacja nie byłaby możliwa z użyciem tych wszystkich parodii Tarota w stylu Hello Kitty czy pozbawionych jej kart klasycznych – a jednak…!

Istnieje natomiast dobry powód, czemu wszelkiego rodzaju wróżki kierują się tą definicją. Naturalnym następstwem takiego wierzenia jest “zasada równoważnej wymiany”, czyli pretekst do wyciągnięcia od ciebie pieniędzy w zamian za usługę dywinacyjną, przy jednoczesnym zachowaniu pseudo-duchowej (antymaterialistycznej) postawy. Osobiście nie widzę żadnego problemu w tym, aby pobierać opłatę za wróżenie – każdy może robić co chce ze swoimi pieniędzmi – ale takie zagrywki są po prostu obrzydliwe. Oczywiście, nie wszyscy robią to celowo, niektórzy w to faktycznie wierzą, bo ktoś im tak kiedyś powiedział. Jeśli należysz do tych osób, niniejszym informuję cię, że absolutnie nic się nie wydarzy, jeśli tej “zasady” nie będziesz przestrzegać, czego dowiodłem w swoim pierwszym roku pracy z Tarotem, kiedy to w ramach ćwiczeń dywinowałem na prawo i lewo, w podzięce akceptując jedynie słowa.

Z tego błędnego energetycznego modelu wypływa kolejne dziwadło – “czyszczenie kart”. Istnieje wiele procedur, ale najpopularniejsze wydaje się powolne (?!) machanie talią (w całości, bądź każdą kartą z osobna) nad płomieniem. Poleca się to robić najlepiej po każdym rozkładzie. Ma to swoje korzenie w magii, jako sposób na oczyszczenie narzędzia przed jego konsekracją, i jeśli ktoś jest paranoiczny, to nie widzę większego problemu zastosować to i tu. Nie ma natomiast takiej konieczności, gdyż Tarot nie wymaga żadnych zewnętrznych sił. Z drugiej strony, widzę w tej praktyce pewne zastosowanie, mianowicie jeśli takowe oczyszczanie wykonuje się po każdym pytaniu, stanowi to swoisty przerywnik, sygnalizujący, iż kolejny rozkład będzie tyczyć się jakiejś innej sprawy, zapobiegając tym samym pomieszaniu, jakie może nastąpić w transie dywinacji. Jeśli jednak mielibyśmy bawić się z płomieniem, zajmowałoby to cały dzień (co prowokuje mnie do myśli, że o to właśnie w tym chodzi). Osobiście w tym celu kreślę palcem w powietrzu nad talią pentagram odpędzający (jak w MROP, ale o wielkości dłoni) zanim skupię się na kolejnym pytaniu.

Następna kwestia to “odwracanie kart”, czyli czytanie innego (zwykle odwrotnego) znaczenia jeśli karta jest do góry nogami. Podobnie jak poprzednia, nie jest ona zupełnie idiotyczna, bowiem pisał o tym sam Etteilla. Ciekawe jest jednak to, że pierwotnie koncept ten był wykorzystany w kontekście kart klasycznych, które to miały 32 karty (tj. od siódemki w górę), zaś gdy Etteilla opisywał znaczenia Tarota, brakującym kartom przypisywał właśnie odwrócone znaczenia spośród tamtych. Istnieje więc spór, czy należy odwracać również tarotowe karty. Osobiście jestem zdania, iż to bez większego znaczenia i nie musisz mieć na to reguły, ani być w tym konsekwentnym. Sugeruję (ostatni już raz, obiecuję) zdać się na intuicję – jeśli silne przeczucie mówi ci, żeby zignorować odwróconą pozycję, to zignoruj; i odwrotnie.

Jest jeszcze więcej dziwnych rzeczy, jak zapalanie świec czy kadzideł, mantry i inne magiczne obrusy, ale już nie będziemy się rozdrabniać. Mnóstwo tego typu zbędnych dodatków ewidentnie wskazuje na konkretną intencję – rytualizację Tarota. Przypuszczam, że dla wielu ta praktyka jest po prostu zbyt prosta i szybko się nudzi. Powiedzmy sobie szczerze, kolorowe kryształy świetnie też odwrócą uwagę klienta od nudy towarzyszącej czekaniu na wróżbę. Poza tym, im więcej gadżetów, tym więcej pieniędzy dla tych wszystkich sprzedających je tarotowych guru. To wszystko jest zbędne. Ostatecznie, wraz z rozwojem intuicji, nawet sam Tarot przestanie być dla ciebie konieczny. Takiego rezultatu tobie życzę.


Autor: Frater L.V.X.

Napisz Wiadomość | Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s