Droga do oświecenia jest czymś unikatowym dla każdego. Wszyscy się różnią i potrzebują innych przeszkód oraz wskazówek na swojej drodze. Naturalnie więc istnieje wiele różnych tradycji i systemów duchowego rozwoju. Magia ceremonialna jest jedną z takich ścieżek. Niemniej, owe różne drogi nie są koniecznie sobie równe, w tym magia moim zdaniem zdecydowanie należy do lepszych. Nie znaczy to, że każdy może skutecznie się nią zająć, jednakże ci, którzy są na nią gotowi, osiągają duży sukces w błyskawicznym tempie. Stąd poniekąd misją Ipsissimi zawsze było uczynienie magii tak przystępną jak to możliwe.
W samej magii również istnieje wiele podziałów, niemniej w ostatnim czasie system Zakonu Złotego Brzasku zyskał w zachodnim świecie niejako status monopolu. Większość aktywnych grup albo bezpośrednio na nim bazuje, albo czerpie z niego garściami. Jest to po części uzasadnione, wszak Złoty Brzask poczynił dużo dobrego ku wskrzeszeniu zachodniej magicznej tradycji. Nie obyło się to jednak bez błędów – wystarczająco wielu aby zasłużyć na osobny artykuł.
Najbardziej genialnym wynalazkiem złotobrzaskowców jest niejaki Mniejszy Rytuał Odpędzania Pentagramu (MROP). Jest on niesamowicie skuteczny jak na rytuał niewymagający niczego poza kilkoma wolnymi minutami i odrobiną wyobraźni. Jak wielu współczesnych magów, również i ja zacząłem swoją magiczną przygodę na poważnie właśnie dzięki niemu. Jednak nawet jako początkujący szybko dostrzegłem w nim pewne nieścisłości. Głęboka analiza tego rytu, jaką niegdyś poczyniłem, powstała poniekąd z poszukiwań wyjaśnień nękających mnie kwestii.
Głównym problemem, z jakim zmagałem się niemal od początku, były złotobrzaskowe korespondencje elementów, szczególnie jeśli chodzi o kierunki oraz ramiona pentagramu. Zawsze mnie uwierało, że zaczynając na wschodzie odwołujemy się do elementu powietrza. Czemu jest ono po przeciwnej stronie wody, a nie ziemi? Przecież w systemie elementów to ziemia jest jego przeciwieństwem i założyciele ZB dobrze o tym wiedzieli (patrz: Israel Regardie, “The Golden Dawn” (2002), str. 611-612). To samo widzimy przy kreśleniu pentagramów: odpędzający pentagram powietrza to inwokujący pentagram wody, i odwrotnie. Ich wyjaśnienia dla tej dziwnej relacji (Ibidem, str. 283) jakoś nigdy mnie super nie przekonywały.
Wystarczyłoby zamienić ogień i powietrze miejscami, a wówczas nie tylko obracając się ruchem solarnym podążalibyśmy za gęstością elementów, ale i również zyskalibyśmy wyżej wspomnianą symetrię. Te moje rozważania wielokrotnie zdawały się pojawiać w moich doświadczeniach, jak i w czytanych przeze mnie magicznych źródłach. Nacisk na kolejność elementów podług ich gęstości znajdziemy choćby w Corpus Hermeticum oraz Sefer Jecira. Pośród źródeł kabalistycznych i grymuarycznych istnieje cała masa systemów atrybucji elementów do kierunków, jednak zwykle trzymają się one zrównoważonego układu.
Ostatecznie, poddałem się. Kim to ja jestem, aby się kłócić ze Złotym Brzaskiem? Z pewnością mieli jakiś powód, aby wybrać taki a nie inny układ. Tak więc siedziałem długo cicho, póki pewnego razu nie zagłębiłem się w jedno ważne dla mnie źródło. Finalnym gwoździem do trumny stały się mianowicie notatki Johna Dee – źródła magii enochiańskiej – gdzie moje rozważania zostały ponownie wielokrotnie potwierdzone. Jako że ostatnimi laty moja własna praktyka była niemal ściśle ograniczona do pracy z tym właśnie systemem, to gdy okazało się, iż oryginalny materiał enochiański aktywnie przeczył temu, jak jest wykorzystany w systemie ZB, nie mogłem już tego zignorować.
W końcu zaprzestałem regularną praktykę rytów pentagramu na parę ostatnich lat. Naturalnie, miałem alternatywne formy oczyszczania i ochrony, kompatybilne z moimi praktykami Enochii, jednak muszę przyznać, że w porównaniu do rytów ZB brakowało im czegoś. W końcu jak już wspomniałem, MROP jest naprawdę wyjątkowo skuteczny. Przez długi czas szukałem więc jakiejś alternatywy, ale nie znalazłem niczego dobrego, aż w końcu niedawno dostałem inspiracji, aby sam takową stworzyć.
Oczywiście muszę podkreślić, że nie mam tu na celu zmieniać Złotego Brzasku. Nie wszystkie ich wynalazki są tak problematyczne (w rycie heksagramu np. nie bardzo mam do czego się przyczepić). Poza tym, jak to pisał Agrippa, “silna wiara czyni cuda, nawet jeśli działania są niepoprawne”. Jak ktoś chce, to jak najbardziej może więc z ich systemem pracować. Zdecydowałem jednak, że nie jest on dla mnie, a i z pewnością wielu innych z was myśli tak samo. Mając ponad półtora dekady doświadczenia w magii ceremonialnej, czuję się dość pewnie konstruując własny. Niniejszym zatem prezentuję alternatywę: Enochiański Rytuał Pentagramu.
Choć nazwałem go enochiańskim, to nie wymaga on doświadczenia z owym systemem – jest to kompletna alternatywa dla rytów pentagramu Złotego Brzasku (które poniekąd Enochię w sobie zawierają, mniej lub bardziej widocznie). Może więc służyć również jako rytuał dla kompletnych początkujących.
Plik w formacie pdf zawierający instrukcje, uzasadnienie oraz dokładniejszy komentarz jest dostępny do pobrania w naszej e-Bibliotece, w wersji polskiej oraz angielskiej. Rozsyłajcie go gdzie popadnie, niech monopol ZB upadnie!
Autor: Frater Rinasce Più Gloriosa
Serdeczne podziękowania dla dziewiątki ochotników, którzy wzięli udział w wyczerpujących testach rytuału.